czwartek, 30 maja 2013

#1

Mój trzynastoletni braciszek Luke od urodzenia chorował na cukrzycę noworodkową, która miała mu „przejść”. Pół roku temu moja rodzina dowiedziała się, że Luke jest chory na cukrzycę II stopnia! Wtedy potrzebny był przeszczep nerki. Bez żadnych zahamowań oddałam nerkę mojego ukochanemu bratu. Przeszczep się udał, Lu wrócił do normalnego życia. Lecz choroba nie dała nam nawet roku wytchnienia- Lu znów od miesiąca leży w szpitalu w śpiączce.  Potrzebny jest drugi przeszczep, ponieważ 2 nerka przestała funkcjonować.  Mojego 13-letniego braciszka nie da się inaczej uratować.  Tak bardzo pragnęłam, aby on żył, że sama chciałam oddać drugą nerkę, lecz niestety… Cała rodzina już się przebadała. Nie było szansy, gdy w pewnym momencie moja mama przypomniała Sobie o dzieciach taty- mój ojciec nie żył od 3 lat, zginął służąc naszemu krajowi. Mój tata poza mną i Luke’m miał jeszcze 2 dzieci- 22 letnią Nicole i teraz już osiemnastoletniego Liama, który jak wyczytałam w internecie- robił dość dużą karierę. Nie odnaleźliśmy Nicoli, lecz z Liamem nie było żadnego problemu- nadal miałam jego numer. Z Liamem znaliśmy się od dzieciństwa. Mój tata miał kiedyś żonę, która zaszła w ciążę około 20 miesięcy przed moja mamą. Po urodzeniu drugiego już dziecka porzuciła mojego ojca, który ułożył sobie zycie na nowo. Z Liamem mieliśmy takie same marzenia, razem bawilismy się i traktowaliśmy się jak zwykłe rodzeństwo- nie takie, które sie bez przerwy kłóci (choć takie chwile istniały), tylko normalne, kochające się rodzeństwo (normalne-ten sam ojciec i matka). Rozumieliśmy się bez słów!  Mieszkaliśmy w tej samej dzielnicy aż do momentu, w którym Liam ukończył 12 lat- wtedy  przeprowadził się i zajął  nowymi znajomymi. Na początku tęskniłam, ale po 3 miesiącach po jego wyjeździe zapomniałam o nim… Głupio jest mi to teraz pisać, ale tak właśnie było. Zajęłam się szkoła i egzaminami, nowymi przyjaciółmi, kłopotami zdrowotnymi mojego młodszego o 4 lat brata Luke’a…
    Natychmiast zadzwoniłam do Liama. Nie było nawet sygnału… Mogłam sie tego spodziewać. Kto normalny w naszych czasach ma ten sam numer przez 6 lat ten sam numer? Ale spróbowałam jeszcze raz. Myślałam, że oszaleję ze szczęścia, gdy usłyszałam pikanie.
-Halo? Czy rozmawiam z Liam’em Payne’m?
-Przepraszam bardzo, a z kim mam przyjemność? W sprawie wywiadów proszę o kontakt przez menagement. Jest to mój prywatny telefon, nie życzę sobię, aby ktokolwiek, komu sam nie podałem tego numeru do mnie dzwonił!
- Oj braciszku, nie denerwuj się tak! -odpowiedziałam, prawie płacząc ze szczęścia, że jest nadzieja na uratowanie Lu.
-Braciszku? Czy to ty Mia? Nie wierzę! Boże, jak my długo ze sobą nie rozmawialiśmy! Co u Ciebie? -powiedział podekscytowany Liam.
- Tak, to ja. Ciesze się, że nie zmieniłeś numeru! Nie ważne co u mnie, ważne co u Luke’a. -powiedziałam smutnym tonem.
-Luke? Co z nim? On ma teraz jakoś 12 lat, tak?- powiedział nadal podekscytowany Liam, który nie spodziewał się tego co powiem.
-Dokładniej 13. Pamiętasz o problemach przy porodzie? Lu miał cukrzycę noworodkową, która… No właśnie. Pół roku temu Luke potrzebował przeszczepu nerki. Zostałam dawczynią, przeszczep sie udał, ale miesiąc temu druga nerka wysiadła. Jest mi bardzo głupio, że przez tyle czasu się nie odzywałam, a teraz dzwonię w tak poważnej sytuacji… Luke potrzebuje nerki. Jeżeli w ciągu 2 miesięcy nie znajdziemy dawcy, on umrze. Ja już swoją oddałam, nikt z rodziny nie spełnia wymagań, a Ty… jest 80% szans, że Twoja nerka jest zgodna i można ją przeszczepić.  Wiem, że oddanie nerki to nie jest jakaś błahostka, ale pomyślałam sobie, że… Że jesteś w stanie coś takiego dla nas zrobić. Liam, ja naprawdę jestem na skraju załamania. Innego wyjścia nie ma! Proszę, przemyśl to i odezwij się na ten numer. Kończę, ponieważ lekarz idzie i będzie rozmowa. Odezwij się, gdy zdecydujesz. Kocham Cię. -powiedziałam pośpiesznie i udałam sie na rozmowę z lekarzem. Dowiedzieliśmy się, że przeszczep musi odbyć się szybciej i zostało nam coraz mniej czasu. Miałam wielką nadzieje, że Liam zdecyduje się i oddzwoni…
    Kilka godzin po naszej rozmowie, gdy siedziałam w domu na moim telefonie pojawił się sms od nieznanego numeru. Jego treść była następująca:
*sms*
od: Braciszek :))
,,Hej Mia.
Wiesz, że dla życia Luke’a zrobię wszystko? Za 5 godzin mam samolot, więc spodziewaj się mnie. Jakbyś mi dała dokończyć to od razu bym Ci powiedział, że jadę. Dobrze, że zadzwoniłaś wcześnie, bo inaczej by sie nie udało. Kocham Was, Liam”
    Zaczęłam skakać z radości. W ciągu godziny poinformowałam o tym całą rodzinę. Pojechałam do Luke’a i opowiedziałam mu to wszystko. Pewnie mi się zdawało, ale jego usta jakby się uśmiechnęły. Mój kochany brat ma szansę! Tak bardzo się cieszyłam! Jedynym zmartwieniem, które mnie prześladowało była kwestia zgodności- czy nerka Liama będzie zgodna? Mimo 80% była taka możliwość, że niestety Li nie będzie potrzebny. Starałam się o tym nie myśleć, ale nie mogłam…

 Mimo 80% była taka możliwość, że niestety Li nie będzie potrzebny. Starałam się o tym nie mysleć, ale nie mogłam…

_________________________________
No to pierwsza próbka mojej twórczości ujawniona. Przeczytałeś? Napisz komentarz, bardzo proszę :)

2 komentarze: