piątek, 21 czerwca 2013

#2

Wieczorem samolot Liama wylądował. Czekałam  na niego na lotnisku w towarzystwie mojej przyjaciółki, z którą mieszkam. Moja mama nie mogła, więc kochana Vanessa mi pomogła.  Z Van przyjaźniłyśmy się od urodzenia, tak samo jak z Liamem.  Od roku mieszkałyśmy razem. Kiedyś ona i Li byli parą, ale Liam wyjechał i wszystko sie skończyło… Wiedziałam, po co ona ze mną jedzie- stara miłość nie rdzewieje! Cieszyłam się, gdy zobaczyłam, jaka ona była szczęśliwa, gdy jej powiedziałam że Li przylatuje! Wiedziałam, że oni i tak kiedyś ze sobą będą…

    Samolot Liama już wylądował. Gdy tylko go zobaczyłam, rzuciłam mu się na szyję. Choć chłopak się do mnie przytulał, wiedziałam że tylko czeka, aż ja go puszczę i nadejdzie kolej Van. Gdy Liam z Van się przywitali(co trwało dość długo, ponieważ musieli sobie troszkę poszeptać) Liam przedstawił nam swoich przyjaciół- Louis’a i Niall’a, z którymi tworzył zespół. Ja nie interesowałam się muzyką, Van tak samo… Dowiedziałam się, że są dość sławni w ich kraju. Nie ważne… Na początku myślałam, że Li przyjedzie sam, jednak w ostatnim momencie Lou i Niall sie podłączyli. Chłopcy mieli zarezerwowany pokój w hotelu bardzo blisko naszego mieszkania i szpitala. Zapakowaliśmy się do samochodu Van (co było dość trudne, ponieważ przewidywałyśmy tylko jedną osobę, a nie az trzy!). Liam usiadł z tyłu koło Van, a ja prowadziłam. Li i Van byli tak zajęci rozmową, że w życiu bym nie pozwoliła Van prowadzić! Obok mnie usiadł młodszy chłopak, czyli Niall. Jak się okazało jest on Irlandczykiem. Z Niallem bardzo miło nam się rozmawiało i dowiedziałam się, że Nialler bardzo dobrze mnie zna z opowiadań Liama- dziwiłam się, że mój brat opowiadał o mnie swoim przyjaciołom. Ja tego nie robiłam. Starszy, Louis słuchał muzyki co chwila spoglądając na rozmawiających ze sobą Van i Li, którzy byli naprawdę bardzo szczęśliwi, że znów mogą powspominać stare, dawne czasy. Gdy zajechaliśmy pod hotel chłopcy szybko wypakowali swoje bagaże. Jeszcze raz przytuliłam się do Liama i podziękowałam za to, że przyjechał i pożegnałam się z Niall’em i Louis’em. Umówiliśmy sie na jutro, Liam ma wtedy badanie. Bardzo się stresowałam, ponieważ od niego zależało życie mojego braciszka. Ale przynajmniej była nadzieja!

    Drugiego dnia odwiedziłyśmy chłopców w hotelu. Liam już nie spał, ponieważ strasznie się stresował, Niall coś jadł a Louis jeszcze spał. W pewnym momencie Niall podszedł do kranu, nalał pełną miskę wody i zniknął na chwilę. Po 30 sekundach usłyszeliśmy głośny krzyk i szamotaninę. Mokry Louis stał nad Niallem w samych bokserkach i przyduszał go poduszką, a my we trójkę leżeliśmy ze śmiechu na podłodze. Bardzo rozbawiła mnie ta sytuacja i od razu lepiej się czułam!
-Zazwyczaaj to Harry robił tak Louis’owi, zakochańce.-powiedział roześmiany Liaś.
-Louis jest gejem?- Van zapytała z ciekawością.
-Em… A co? Ja już nie wystarczam -Liam uśmiechnął się słodko i momentalnie popatrzył na mnie, po czym spoważniał.
Wtedy odkryłam zagadkę, czemu Vanessa całą noc esemesowała i nie dawała mi spać! Cieszyłam się bardzo!
  
    Liam poszedł z Vanessą do komputera jej coś pokazać, a ja gadałam trochę z Niallem, podczas gdy Louis mył i suszył włosy.  Nieźle się dogadywaliśmy, Niall był dość miły. Tylko że nie spodziewał się, że zaraz ktoś się na nim za cos zemści… Louis uzbrojony w słuchawkę prysznicową odkręcił wodę i zaczął oblewać Nialla i przy okazji mnie. Ja zaczęłam się śmiać, a Niall szybko pobiegł zakręcić wodę. Miałam przemoczoną całą bluzkę! Chłopcy mieli okazje patrzeć na mój czerwony stanik (boże, po co go założyłam) i nie mogli oderwać ode mnie wzroku.
-Wow!- tylko tyle dal radę wypowiedzieć Louis, bo czerwona uciekłam z pokoju.
 Zrobiło mi się strasznie głupio i poszłam do Liama, żeby zapytać go, czy nie mógłby mi pożyczyć swojej, gdy moja będzie schła.  Mój starszy brat od razu mi ja przyniósł i drugą mogłam wysuszyć.  Po 20 minutach wyszliśmy z domu i ruszyliśmy do szpitala. Wstyd mi było patrzeć na chłopaków, choć bez przerwy czułam na sobie wzrok Nialla, który siedział obok mnie. Van i Liam już nie gadali tak jak wczoraj, ale i tak byli sobą bardzo zainteresowani.
    Gdy przyjechaliśmy pod szpital, Liam spokojnie poszedł w stronę drzwi, a chłopcy razem z nim. My z Nessą czekałyśmy na nich przed szpitalem na ławce.  Gadałyśmy o jej i Liamie i o chłopakach… Ness twierdzi, że chyba sie podobam Niallowi. Mi tez sie tak wydaje, ale staram sie o tym nie myśleć…  Po godzinie chłopcy wyszli. Mieli neutralne miny, nic z nich nie wywnioskowałam.
-Mia, już wiem… Niestety, …

________________________________________________________________
Dzięki za przeczytanie. :3 ps. CZYTASZ= KOMENTUJESZ , chciałabym wiedzieć czy jest sens wstawiać to tutaj. :c

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz