sobota, 22 czerwca 2013
#3
-Mia, już wiem… Niestety, koniec z piciem, zabawą i młodością. Wszystko sie zgadza, przeszczep w ciągu 2 tygodni!!
Nie mogłam uwierzyć w to, co powiedział Li. Myślałam że go uduszę! Nie mogłam się od niego oderwać, tak się cieszyłam. Od razu po dostaniu tej wspaniałej wiadomości popędziłam do innego skrzydła do mojego braciszka, u którego siedziała moja mama. Nigdy nie widziałam jej aż tak szczęśliwej! Zadzwoniła do wszystkich ciotek, a ja wtedy rozmawiałam z Luke’iem.
W tym czasie chłopcy czekali na mnie i rozmawiali o wieczorze.
-Mia, idziesz z nami dzisiaj wieczorem? Liam musi jakoś oblac ostatnie dni szaleństwa. -pierwszy raz usłyszałam, żeby Louis wypowiedział tyle słów do mnie. Ogółem od początku naszej znajomości odezwał się kilka razy, ty „Cześć”, „Do zobaczenia” i „Jedziemy?”
-Emmm… Zobaczymy… -odpowiedziałam bez zastanowienia obserwując reakcję Van. Myślałam, ze przyjaciółka zlustruje mnie wzrokiem zabójcy, a ona tylko patrzyła na Liama i Louisa.
-Idziemy na pizze? -przerwał tą chwilę milczenia spragniony jedzenia Niall. To było dość dziwne, ponieważ Niall wyglądał jak kościotrup, a uwielbia jeść! Naprawdę- zauważyłam, że dzisiaj na śniadanie zjadł 4 i pół kanapki i wypił naprawdę dużo soku. Mi się nie mieszczą 3 kanapki, a co dopiero kompot! Wszyscy zgodziliśmy się na pizzę. Niedaleko szpitala była mała, fajna pizzeria. Szybko poszliśmy do niej zostawiając samochód na parkingu szpitalnym. Było zimno, deszcz zaczął padać, a my nie miałyśmy kurtek,więc jak najszybciej dobiegliśmy do pizzerii. Znowu przemoczona musiałam zakrywać swoje piersi. Mimo, że większość dziewczyn zazdrościła mi ich, ja ich nie cierpiałam! Nie mogłam założyć fajnej bluzki, każde bikini było obciskające na piersiach… Na prawdę mi przeszkadzają. Jest to mój chyba jedyny kompleks. Usiedliśmy w pizzerii i chłopcy coś zamówili. Mi było obojętnie, co zamówią, ponieważ ze szczęścia chyba nic nie przełknę! Usiadłam obok Van na kanapie, a naprzeciwko mnie usiadł Louis. Ożywił się trochę! Zaczął ze mną swobodnie rozmawiać, opowiedział mi trochę o Sobie. Niall był tak zajęty jedzeniem, że nawet nie zwracał na nas uwagi. To takie słodkie… Być zakochanym po uszy w jedzeniu! Van i Liam praktycznie nic nie mówili, ale patrzyli na Siebie bez przerwy! Byłam bardzo szczęśliwa, że Van wreszcie odżyje po ostatnim związku. Strasznie zależało mi na jej szczęściu, ponieważ to ona była najważniejsza (oczywiście poza Luke’em i mamą). Gdy skończyliśmy, Louis zaproponował, że pobiegnie po samochód i po nas podjedzie. To było bardzo miłe! Po chwili przyjechał i najedzeni wsiadamy do samochodu. Louis bardzo dobrze prowadził. Po chwili zajechaliśmy pod ich hotel. Van śpieszyła się, ponieważ impreza zaczyna się za 2 godziny, a ona ma taak dużo do roboty… Ona umie godzinę jedno oko malować!!! Uwielbiam po prostu, jak przez pół dnia nie mogę dostać się do łazienki. Dzięki niej nauczyłam się szykować w 15 minut! W końcu pięknie ubrana Van wyszła w ślicznej pastelowo-niebieskiej piosence i w czarnych, wysokich szpilkach. Wyglądała naprawdę zjawiskowo! Nie musiała długo czekać na Liama. Mnie bolała głowa i miałam zimne poty, to pewnie po tym przemoczeniu…
-Siemka dziewczyny. To co, gotowe?-powiedział uśmiechnięty od ucha do ucha Niall, który obżerał się chipsami.
-Ja już, ale Mia nie idzie. „Jest przeziębiona” podobno. -Nessi lekko za gestykulowała i skrzywiła się.
-Hahaha, chyba wiem dlaczego…- Zaśmiał się Liam i wymienił porozumiewawcze spojrzenia z Niallem, a następnie z Van.
-Czy ja o czymś nie wiem?-zapytałam kaszląc.
-Jakby coś się działo, dzwoń do mnie albo do Louis’a. On tez zostaje, nie chce mu się iść. -odpowiedział z uśmiechem na ustach opiekuńczy Niall, nie przestając wpieprzać chipsów.
-Albo po prostu do niego zadzwoń. Daj mu szansę. -szepnęła do mnie Van i wyszła uśmiechając się do mnie.
Nie wiedziałam o co im chodzi, nie miałam pojęcia. Po chwili przyszły do mnie dwa sms’y.
„ od: Nessi <3
Louis chyba do Ciebie jedzie. Ubierz się i umaluj, życzę dobrej zabawy. Hahahh, nie spieprz tego tak jak zawsze! Kocham Cię, twoja Van <3 ps. Ale z niego ciacho! ”
odpisałam: „Co? Po chuj mi on tutaj? Nie będzie niczego Nessi, nie wymyślaj sobie. Tez Cię kocham, zostawiam wam dwuosobowe łóżko jak wrócicie ;pp xx, twoja chora dupeczka Mi”
Van już nic nie odpisała. Drugi sms był od… Lou.
„od: Louis Tomlinson :)
Hej Mia. Mogę do Ciebie wpaść? Podobno źle się czujesz i przydałaby Ci się opieka. To nie jest propozycja, już jadę :)) Louis”
Nic nie odpisałam, czekałam tylko na dzwonek do drzwi, żeby odprawić Louis’a. Nie spodziewałam się go w takim stanie…
______________________________________________________________
Przepraszam za błędy i za długość, która nie jest imponująca. CZYTASZ-KOMENTUJESZ :)) ~Ollie :3
piątek, 21 czerwca 2013
#2
Wieczorem samolot Liama wylądował. Czekałam na niego na lotnisku w towarzystwie mojej przyjaciółki, z którą mieszkam. Moja mama nie mogła, więc kochana Vanessa mi pomogła. Z Van przyjaźniłyśmy się od urodzenia, tak samo jak z Liamem. Od roku mieszkałyśmy razem. Kiedyś ona i Li byli parą, ale Liam wyjechał i wszystko sie skończyło… Wiedziałam, po co ona ze mną jedzie- stara miłość nie rdzewieje! Cieszyłam się, gdy zobaczyłam, jaka ona była szczęśliwa, gdy jej powiedziałam że Li przylatuje! Wiedziałam, że oni i tak kiedyś ze sobą będą…
Samolot Liama już wylądował. Gdy tylko go zobaczyłam, rzuciłam mu się na szyję. Choć chłopak się do mnie przytulał, wiedziałam że tylko czeka, aż ja go puszczę i nadejdzie kolej Van. Gdy Liam z Van się przywitali(co trwało dość długo, ponieważ musieli sobie troszkę poszeptać) Liam przedstawił nam swoich przyjaciół- Louis’a i Niall’a, z którymi tworzył zespół. Ja nie interesowałam się muzyką, Van tak samo… Dowiedziałam się, że są dość sławni w ich kraju. Nie ważne… Na początku myślałam, że Li przyjedzie sam, jednak w ostatnim momencie Lou i Niall sie podłączyli. Chłopcy mieli zarezerwowany pokój w hotelu bardzo blisko naszego mieszkania i szpitala. Zapakowaliśmy się do samochodu Van (co było dość trudne, ponieważ przewidywałyśmy tylko jedną osobę, a nie az trzy!). Liam usiadł z tyłu koło Van, a ja prowadziłam. Li i Van byli tak zajęci rozmową, że w życiu bym nie pozwoliła Van prowadzić! Obok mnie usiadł młodszy chłopak, czyli Niall. Jak się okazało jest on Irlandczykiem. Z Niallem bardzo miło nam się rozmawiało i dowiedziałam się, że Nialler bardzo dobrze mnie zna z opowiadań Liama- dziwiłam się, że mój brat opowiadał o mnie swoim przyjaciołom. Ja tego nie robiłam. Starszy, Louis słuchał muzyki co chwila spoglądając na rozmawiających ze sobą Van i Li, którzy byli naprawdę bardzo szczęśliwi, że znów mogą powspominać stare, dawne czasy. Gdy zajechaliśmy pod hotel chłopcy szybko wypakowali swoje bagaże. Jeszcze raz przytuliłam się do Liama i podziękowałam za to, że przyjechał i pożegnałam się z Niall’em i Louis’em. Umówiliśmy sie na jutro, Liam ma wtedy badanie. Bardzo się stresowałam, ponieważ od niego zależało życie mojego braciszka. Ale przynajmniej była nadzieja!
Drugiego dnia odwiedziłyśmy chłopców w hotelu. Liam już nie spał, ponieważ strasznie się stresował, Niall coś jadł a Louis jeszcze spał. W pewnym momencie Niall podszedł do kranu, nalał pełną miskę wody i zniknął na chwilę. Po 30 sekundach usłyszeliśmy głośny krzyk i szamotaninę. Mokry Louis stał nad Niallem w samych bokserkach i przyduszał go poduszką, a my we trójkę leżeliśmy ze śmiechu na podłodze. Bardzo rozbawiła mnie ta sytuacja i od razu lepiej się czułam!
-Zazwyczaaj to Harry robił tak Louis’owi, zakochańce.-powiedział roześmiany Liaś.
-Louis jest gejem?- Van zapytała z ciekawością.
-Em… A co? Ja już nie wystarczam -Liam uśmiechnął się słodko i momentalnie popatrzył na mnie, po czym spoważniał.
Wtedy odkryłam zagadkę, czemu Vanessa całą noc esemesowała i nie dawała mi spać! Cieszyłam się bardzo!
Liam poszedł z Vanessą do komputera jej coś pokazać, a ja gadałam trochę z Niallem, podczas gdy Louis mył i suszył włosy. Nieźle się dogadywaliśmy, Niall był dość miły. Tylko że nie spodziewał się, że zaraz ktoś się na nim za cos zemści… Louis uzbrojony w słuchawkę prysznicową odkręcił wodę i zaczął oblewać Nialla i przy okazji mnie. Ja zaczęłam się śmiać, a Niall szybko pobiegł zakręcić wodę. Miałam przemoczoną całą bluzkę! Chłopcy mieli okazje patrzeć na mój czerwony stanik (boże, po co go założyłam) i nie mogli oderwać ode mnie wzroku.
-Wow!- tylko tyle dal radę wypowiedzieć Louis, bo czerwona uciekłam z pokoju.
Zrobiło mi się strasznie głupio i poszłam do Liama, żeby zapytać go, czy nie mógłby mi pożyczyć swojej, gdy moja będzie schła. Mój starszy brat od razu mi ja przyniósł i drugą mogłam wysuszyć. Po 20 minutach wyszliśmy z domu i ruszyliśmy do szpitala. Wstyd mi było patrzeć na chłopaków, choć bez przerwy czułam na sobie wzrok Nialla, który siedział obok mnie. Van i Liam już nie gadali tak jak wczoraj, ale i tak byli sobą bardzo zainteresowani.
Gdy przyjechaliśmy pod szpital, Liam spokojnie poszedł w stronę drzwi, a chłopcy razem z nim. My z Nessą czekałyśmy na nich przed szpitalem na ławce. Gadałyśmy o jej i Liamie i o chłopakach… Ness twierdzi, że chyba sie podobam Niallowi. Mi tez sie tak wydaje, ale staram sie o tym nie myśleć… Po godzinie chłopcy wyszli. Mieli neutralne miny, nic z nich nie wywnioskowałam.
-Mia, już wiem… Niestety, …
________________________________________________________________
Dzięki za przeczytanie. :3 ps. CZYTASZ= KOMENTUJESZ , chciałabym wiedzieć czy jest sens wstawiać to tutaj. :c
Samolot Liama już wylądował. Gdy tylko go zobaczyłam, rzuciłam mu się na szyję. Choć chłopak się do mnie przytulał, wiedziałam że tylko czeka, aż ja go puszczę i nadejdzie kolej Van. Gdy Liam z Van się przywitali(co trwało dość długo, ponieważ musieli sobie troszkę poszeptać) Liam przedstawił nam swoich przyjaciół- Louis’a i Niall’a, z którymi tworzył zespół. Ja nie interesowałam się muzyką, Van tak samo… Dowiedziałam się, że są dość sławni w ich kraju. Nie ważne… Na początku myślałam, że Li przyjedzie sam, jednak w ostatnim momencie Lou i Niall sie podłączyli. Chłopcy mieli zarezerwowany pokój w hotelu bardzo blisko naszego mieszkania i szpitala. Zapakowaliśmy się do samochodu Van (co było dość trudne, ponieważ przewidywałyśmy tylko jedną osobę, a nie az trzy!). Liam usiadł z tyłu koło Van, a ja prowadziłam. Li i Van byli tak zajęci rozmową, że w życiu bym nie pozwoliła Van prowadzić! Obok mnie usiadł młodszy chłopak, czyli Niall. Jak się okazało jest on Irlandczykiem. Z Niallem bardzo miło nam się rozmawiało i dowiedziałam się, że Nialler bardzo dobrze mnie zna z opowiadań Liama- dziwiłam się, że mój brat opowiadał o mnie swoim przyjaciołom. Ja tego nie robiłam. Starszy, Louis słuchał muzyki co chwila spoglądając na rozmawiających ze sobą Van i Li, którzy byli naprawdę bardzo szczęśliwi, że znów mogą powspominać stare, dawne czasy. Gdy zajechaliśmy pod hotel chłopcy szybko wypakowali swoje bagaże. Jeszcze raz przytuliłam się do Liama i podziękowałam za to, że przyjechał i pożegnałam się z Niall’em i Louis’em. Umówiliśmy sie na jutro, Liam ma wtedy badanie. Bardzo się stresowałam, ponieważ od niego zależało życie mojego braciszka. Ale przynajmniej była nadzieja!
Drugiego dnia odwiedziłyśmy chłopców w hotelu. Liam już nie spał, ponieważ strasznie się stresował, Niall coś jadł a Louis jeszcze spał. W pewnym momencie Niall podszedł do kranu, nalał pełną miskę wody i zniknął na chwilę. Po 30 sekundach usłyszeliśmy głośny krzyk i szamotaninę. Mokry Louis stał nad Niallem w samych bokserkach i przyduszał go poduszką, a my we trójkę leżeliśmy ze śmiechu na podłodze. Bardzo rozbawiła mnie ta sytuacja i od razu lepiej się czułam!
-Zazwyczaaj to Harry robił tak Louis’owi, zakochańce.-powiedział roześmiany Liaś.
-Louis jest gejem?- Van zapytała z ciekawością.
-Em… A co? Ja już nie wystarczam -Liam uśmiechnął się słodko i momentalnie popatrzył na mnie, po czym spoważniał.
Wtedy odkryłam zagadkę, czemu Vanessa całą noc esemesowała i nie dawała mi spać! Cieszyłam się bardzo!
Liam poszedł z Vanessą do komputera jej coś pokazać, a ja gadałam trochę z Niallem, podczas gdy Louis mył i suszył włosy. Nieźle się dogadywaliśmy, Niall był dość miły. Tylko że nie spodziewał się, że zaraz ktoś się na nim za cos zemści… Louis uzbrojony w słuchawkę prysznicową odkręcił wodę i zaczął oblewać Nialla i przy okazji mnie. Ja zaczęłam się śmiać, a Niall szybko pobiegł zakręcić wodę. Miałam przemoczoną całą bluzkę! Chłopcy mieli okazje patrzeć na mój czerwony stanik (boże, po co go założyłam) i nie mogli oderwać ode mnie wzroku.
-Wow!- tylko tyle dal radę wypowiedzieć Louis, bo czerwona uciekłam z pokoju.
Zrobiło mi się strasznie głupio i poszłam do Liama, żeby zapytać go, czy nie mógłby mi pożyczyć swojej, gdy moja będzie schła. Mój starszy brat od razu mi ja przyniósł i drugą mogłam wysuszyć. Po 20 minutach wyszliśmy z domu i ruszyliśmy do szpitala. Wstyd mi było patrzeć na chłopaków, choć bez przerwy czułam na sobie wzrok Nialla, który siedział obok mnie. Van i Liam już nie gadali tak jak wczoraj, ale i tak byli sobą bardzo zainteresowani.
Gdy przyjechaliśmy pod szpital, Liam spokojnie poszedł w stronę drzwi, a chłopcy razem z nim. My z Nessą czekałyśmy na nich przed szpitalem na ławce. Gadałyśmy o jej i Liamie i o chłopakach… Ness twierdzi, że chyba sie podobam Niallowi. Mi tez sie tak wydaje, ale staram sie o tym nie myśleć… Po godzinie chłopcy wyszli. Mieli neutralne miny, nic z nich nie wywnioskowałam.
-Mia, już wiem… Niestety, …
________________________________________________________________
Dzięki za przeczytanie. :3 ps. CZYTASZ= KOMENTUJESZ , chciałabym wiedzieć czy jest sens wstawiać to tutaj. :c
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)