sobota, 17 sierpnia 2013

#4

Nie spodziewałam się go w takim stanie- jego koszulka była zupełnie zakrwawiona, a z nosa sączyła się krew.
-Cześć Mia. Mogę?- powiedział Lou, jakby zupełnie nie zwracał uwagi na nos.
-Jasne Lou… Co Ci się stało!? Jesteś cały we krwi i wyglądasz jak zombie.
-Masz bardzo miłych sąsiadów. Nie wolno tu wejść, bardzo fajnie. Bardzo fajnie było też pozbyć się komórki, portfela i MP3.
-Boże, i ty tak spokojnie o tym mówisz? Człowieku, jesteś nienormalny!-uśmiechnęłam się starając załagodzić sytuację i pociągnęłam Lou za rękę w stronę łazienki. Wtedy zauważyłam, że jego kość jest wyjątkowo dziwnie ułożona.
-Louis boże… Popatrz na swoją rękę człowieku! Zombie! Złamałeś ją, trzeba jechać do szpitala.
-Nie trzeba, daj mi tylko zmyć tą krew i będzie okej.-powiedział Lou z dziwnym uśmiechem. Widziałam, że cierpi.
-Czy ty naprawdę jesteś taki pierdolnięty, czy tylko udajesz? Idź zmyj tą krew i jedziemy do szpitala.
Louis się na mnie dziwnie popatrzył, po czym poszedł do łazienki. Poszłam za nim i podałam mu waciki i wodę utlenioną gdy on zdjął koszulkę. Dobrze, że kochałam męskie koszulki i miałam kilka w zapasie do spania. Dałam mu jedną, a w tym czasie on zmył krew. Poszłam się ubrać i pojechaliśmy do szpitala. Nie musieliśmy długo czekać, po chwili nas przyjęli. Założyli mu gips. A ten głupek jeszcze się uśmiechał! Nie rozumiałam go…  Kompletny idiota!
-Odwieźć Cię do hotelu?- zapytałam patrząc na Louisa, który bawił się swoim gipsem.
-Nie możemy jechać na razie do Ciebie? Jak Niall wróci, to zepchnie mnie z łóżka i zacznie przeklinać i zacznie wpieprzać jakieś chipsy.  Van z Liamem  chcieli mieć pokój dla siebie, więc może mógłbym dzisiaj spać u Ciebie? -Louis uśmiechnął się z błyskiem w oku.
-Nnno…. Nie ma sprawy. Myślę, że Van nie będzie miała nic przeciwko temu, że zajmę jej łóżko. -powiedziałam z uśmiechem na ustach. Polubiłam go, za to jego nieogarnięcie. Myślał o chujwieczym, nie przejmował się niczym… A przynajmniej sprawiał takie wrażenie. Gadaliśmy po drodze. Ustaliliśmy, że obejrzymy jakiś film. Kupiliśmy również kilka piw. Była dopiero 21, a oni pewnie wrócą około 3 w nocy.  Wróciliśmy, a ja zaczęłam szukać jakiegoś filmu. W tym czasie Louis zwiedził nasze malutkie mieszkanie. Znalazłam 2 horrory, ale nie było żadnej komedii. Więc byliśmy skazani na horror. Nie był zbyt straszny, więc cały czas gadaliśmy. Wypiliśmy już po 3 piwa, byłam naprawdę mocno pobudzona. Bardzo fajnie mi się z nim rozmawiało. Rozmawialiśmy dość długo, aż w końcu Louis zapytał:
-Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?- wypowiedział Louis z uśmiechem na twarzy.
-No… nie wiem. Chyba tak. Ale jeszcze nigdy tego nie przeżył…- w tym momencie Louis zbliżył się do mojej twarzy i dotknął mojego podbródka.
-Louis! Co ty robisz?- krzyknęłam, odpychając go od siebie. Chłopak popatrzył na mnie i zarumienił.
-Jezu… Ale ze mnie idiota. Mia, przepraszam… Nie wiem co we mnie wstąpiło! Wiem, że nie powinienem, przepraszam…- czerwony ze wstydu chłopak odsunął się ode mnie i wpatrzył w ekran, podpierając podbródek o kolana. Przysunęłam się do niego odrobinkę.
-Spoko, nic sie nie stało. -złapałam go lekko za rękę. Nie miałam się co dalej oszukiwać, Louis strasznie mi sie podobał. Zaskoczył mnie po prostu swoim zachowaniem. Był pozytywnie pojebany, a tą cechę uwielbiałam w chłopakach. Van chyba miała rację, podobam się Louis’owi. W dodatku-zadziałały procenty! Postanowiłam to wykorzystać…
-Chciałeś coś zrobić? …-wzięłam podbródek Louisa i odwróciłam w swoja stronę. Pocałowałam go delikatnie, a po chwili on również dołączył. To był jeden z najdłuższych pocałunków w moim życiu!
-I jak? -zapytałam zakładając ręce na szyję Louis’a.
-Nie odzywaj się, tylko zajmij się całowaniem. -powiedział Lou cały  czas uśmiechając się. Widziałam radość w jego oczach… Uśmiechał się. Całował wspaniale! Jedyną dziwną rzeczą było to, że znamy sie dosłownie kilka dni. Nigdy jeszcze nie całowałam się z chłopakiem po kilku godzinach spędzonych razem, ale wiadomo- alkohol. Louis ściągnął moją  bluzkę i zaczął całować mnie po szyi.  Nadal miałam na sobie stanik. Lou powoli zaczął zsuwać zębami ramiączko.
-Dosyć… Louis, przestań. Myślę, że powinniśmy się położyć. -po tych słowach wstałam i szybko wciągnęłam na siebie bluzkę. Nie chciałam się z nim przespać- był naprawdę  bardzo fajny i miły, ale… To byłby mój drugi raz. Pierwszy był z chłopakiem, z którym chodziłam ponad pół roku. Było wspaniale, lecz coś… A raczej ktoś przeszkodził. Zdradził mnie z moją koleżanką z klasy. Zrobił to kilka dni po tym, jak po raz pierwszy kochał się ze mną. Rzucił mnie, po czym pobiegł do niej. Potem zrobił jeszcze tak z kilkoma. Byłam strasznie załamana. Przestałam o tym myśleć dopiero wtedy, gdy zamieszkałam z Van- ona nie przejmowała się żadnym złamanym sercem. To ona porzucała chłopaków, a ta opcja bardzo mnie pociągała. Od tamtego czasu chodziłam z kilkoma i to ja zrywałam! Czułam się z tym dziwnie, ale robiłam to dalej. Tak było również ostatnim Zrobiłam mu jakieś nadzieje, a po porzuceniu zaczął mnie nękać i straszyć. Po kilku rozmowach na policji wydali zakaz zbliżania się do mnie.  Cieszyłam się, że chłopak po pierwszym kontakcie z policja strasznie się przestraszył. Nie widziałam go juz od dawna. A teraz Lou… Poszłam do swojej sypialni i przebrałam się w dużą, męską koszulkę. Związałam włosy i wyszłam do Louis’a, który już spał na kanapie. Przykryłam go kocem, pozbierałam butelki i wyłączyłam telewizor. Naprawdę mi się podobał, ale byłam z siebie dumna, że mu nie uległam. Co to za seks po pijaku? No właśnie, żaden. Poszłam do siebie, ostrożnie zamykając drzwi na klucz. Zasnęłam po kilku minutach.
    Rano obudził mnie krzyk Van. Jak się okazało, nie było to rano, a 4. Nic nie rozumiałaś z jej bełkotu, poza-
-Ojojoooo, chyba ktoś tu coś wypił… Louis, jak ty śmiesznie wyglądasz w tych wąsach. Dlaczego masz żyrafę przy fotelu? Mogę ja nakarmić- krzyczała ledwo żywa Van opierając sie o ścianę. Wstałam do niej i walnęłam w twarz. To na nią działało! Wzięłam ją pod rękę i zaprowadziłam do sypialni. Rozebrałam do bielizny i wślizgnęłam się z nia do łóżka. Miałyśmy taki zwyczaj- gdy któraś z nas mocno popiła, druga trzymała fason i opiekowała się. Kochałam spać z Van, gdy była nie żywa- mogłam się wreszcie do niej poprzytulać. Kochałam się do niej przytulać, a ona tego szczerze nienawidziła. Kochałam moja przyjaciółkę jak siostrę, nie byłam lesbijką. Zasnęłam tak. Gdy rano się obudziłam zastanawiałam się, dlaczego Van wróciła sama. Myślałam, że będzie z Liam’em.  Wtedy przypomniałam sobie o wczorajszym wieczorze- no tak, Louis! Wyślizgnęłam się z sypialni Nessi i poszłam do siebie. Ubrałam się i zrobiłam lekki makijaż. Louis jeszcze spał. Wyszłam z domu i poszłam zrobić małe zakupy. Gdy wróciłam, Nessi już nie spała. Louis również- trzymał włosy mojej przyjaciółki, gdy ta rzygała. Van czuła się okropnie, Louis z reszta tak samo. Po południu przyjechał Liam. Jak zauważyłam, ten również trzymał się na nogach. Gadaliśmy o wczorajszej imprezie.
-Szczerze Li? Myślałam, że chociaż wylądujecie w łóżku. -uśmiechnęłam się zadziornie do starszego brata.
-Nie było szans! Ona ledwo trzymała się na nogach. Odwiozłem ją do Ciebie, nie moglem wchodzić, bo Niall również nie próżnował. Współczuję sprzątaczce, która bierze dziś jego toaletę. Uśmiechnęłam się i odruchowo zamknęłam oczy. Vanessa naprawdę głośno rzygała! Nie nawiedziłam tego odgłosu.
-A Louis jest u Ciebie? Nie było go, myślałem, że jesteście razem…
-Jest w łazience z Ness. Nie myśl sobie nic, nic nie było. Moi wspaniali ochroniarze osiedlowi nieźle go wczoraj przetrzepali. Złamał reke i nos mu krwawi. Byliśmy w szpitalu, a potem tu wróciliśmy. Gadaliśmy, nic więcej.
-Tak, mhm, nic więcej… -odpowiedział z uśmiechem Li.
-Liam, jakie ty masz nieczyste myśli! Wstydziłbyś się! -uśmiechnęłam się do brata i dałam mu kuksańca w ramię.
-Serio, nic nie było. Chyba wiesz, że jakby do czegoś doszło, to bym Ci powiedziała. Kiedyś Ci to obiecałam, pamiętasz jeszcze?
-O boże, te nasze dziecięce obietnice! Jak to było? Ja, Liam Payne przyrzekam, że nigdy, ale to nigdy nie ….
______________________________________________________________________
Obyło sie bez błędów? :) Napiszcie co o tym sądzicie, to dla mnie ważne :c ~Ollie :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz