-Serio, nic nie było. Chyba wiesz, że jakby do czegoś doszło, to bym Ci powiedziała. Kiedyś Ci to obiecałam, pamiętasz jeszcze?
-O boże, te nasze dziecięce obietnice! Jak to było? Ja, Liam Payne przyrzekam, że nigdy, ale to nigdy nie okłamię mojej siostry Mii Payne, która jest ode mnie aż 20 miesięcy młodsza i muszę się nią opiekować. Słowo skauta, ręczę głową!- wyrecytował Li, po czym obydwoje głośno się zaśmialiśmy.
-Nie miałam pojęcia, że ty jeszcze pamiętasz te nasze głupie przysięgi! -powiedziałam nadal się śmiejąc.
-Nawet mam je gdzieś napisane. O tak wspaniałych momentach nie można zapominać, siostrzyczko.-powiedział Li z nieukrywaną dumą.
-Strasznie za tobą tęskniłem. Nie dzwoniłem ani nie pisałem, bo razem z Nikki uznaliśmy, że tak będzie nam łatwiej o Was zapomnieć. No i nie było tak łatwo. -powiedział ze smutkiem w głosie Li.
-Ja też tęskniłam! Potem jakoś zapomniałam, ale wiesz, byłam mała i... Tak jakoś wyszło. A co tam u Nicoli? -zapytałam mojego brata przypominając sobie przyrodnią siostrę, z którą nigdy się nie lubiłyśmy.
-Studiuje i wychowuje synka, Matt'a. Za dwa miesiące będzie miał trzy latka.-powiedział Li z uśmiechem.
-Trzy latka? Woow... Jest już po ślubie? -zapytałam niedowierzając. Nicola ma 22 lata, co oznacza, że mając 19 lat zaszła w ciąże... No, nieźle nieźle siostrzyczko, brawo.
-Planują ślub gdy tylko Nica skończy studia. Jej chłopak jest nawet spoko, a co ciekawe strasznie się cieszył, gdy się okazało, że nasza kochana siostrzyczka jest w ciąży. Mama była strasznie zła i ogółem zdenerwowana na wszystko, gdy Nicola sie przyznała, wiec Nic wyprowadziła się od nas do Adama. Zajmują się małym, są bardzo dobrymi rodzicami. Jej chłopak nawet nieźle zarabia, mają duże mieszkanie. A Tobie jak się powodzi? Od kiedy nie mieszkasz z matką?
-Już z rok. Wynajęłyśmy z Van mieszkanie, żeby się usamodzielnić.
-I mama Cię puściła? Samą, szesnastolatkę? Wow... Mnie pół roku temu nie chciała wypuścić z chłopakami na biwak, co dopiero wyprowadzać się.
-Nadal mieszkasz z matką? Myślałam, że chłopaki i ty... Myślałam, że mieszkacie razem.
-Szczerze mówiąc, żal mi się wyprowadzać od mamy. Wiesz- posprzątane, uprane, ugotowane... Luksus. -powiedział Liam puszczając do mnie oczko i uśmiechając się.
-Nie no żartuje, większość to i tak ja robię. Ale wygodnie jest mieć szkołę dosłownie obok domu i przy tym mieszkać w centrum. Blisko do sklepu, na stacje... Wygodnie. A chłopaki mieszkają poza miastem, poza tym kochają burdel i imprezy. Nie wytrzymałbym tam tygodnia! -zaśmiał się Li. Po chwili usłyszeliśmy dość głośne walenie do drzwi. Zaciekawiona od razu wstałam i poszłam otworzyć. W drzwiach stał Niall, który był na niezłym kacu.
-Jeżeli to Niall to nie wpuszczaj go do mieszkania, a przynajmniej przez trzy minuty przytrzymaj go w salonie.- szepnął Li i wyszedł do kuchni.
-Powiedź, że oni tu są i mnie nie zostawili. Błagam, powiedz że tu są!-powiedział Niall z miną kota se Shreka, co wyglądało dość komicznie.
-Jeżeli chodzi ci o Liama i Louis'a, to są. A co? -powiedziałam cały czas śmiejąc się z zachowania Li zasłaniając drzwi, gdy chłopak próbował wejść do mieszkania.
-Mają coś mojego, co muszę w tej chwili dostać. Więc wpuść mnie albo sam sobie wejdę!-wykrzyczał. Po chwili gdy zobaczył, że jego słowa mnie nie ruszają zrobił to, co obiecał. Przerzucił mnie przez ramię i wszedł do mieszkania. Przy wejściu krzyknął tylko ,,Li, wiem że tu jesteś, nie chowaj się''. Odłożył mnie na kanapę i poszedł do kuchni. Po chwili usłyszałam tylko cichy pisk i śmiech Liama oraz Louis'a, który właśnie wychodził z łazienki i zobaczył, co się dzieje w kuchni. Niall stał przed swoją pustą torbą, którą Li rano przywiózł. Jak się potem dowiedziałam, w torbie były miesięczne zapasy słodyczy należące do Niall'a. Wkurzony Niall wyszedł z domu trzaskając drzwiami. Jedzenie było dla niego naprawdę ważne, sądząc po zachowaniu. Liam i Louis przez pół dnia nie mogli się uspokoić. Ciągle wspominali swój wspaniały plan, który powstał już w samolocie.Obejrzeliśmy we trójkę dwa filmów, podczas gdy zmęczona i skacowana Van spała. Zawsze po takich imprezach moja przyjaciółka była nie żywa przez następne 24 godziny, zupełnie inaczej niż ja. Na drugi dzień byłam pełna życia, miałam ochotę wszystko zjeść i latać po całym mieszkaniu, a ona tylko spała i rzygała. Około osiemnastej chłopcy pojechali do siebie, a ja usiadłam do komputera sprawdzić facebooka i maila. W tym czasie Van obudziła się i doprowadziła do porządku. Gadałyśmy sobie jedząc kolacje o wczorajszej imprezie i dzisiejszym dniu. Zadzwoniłam do mamy i opowiedziałam o ostatnich wydarzeniach, jak zawsze. Około 20 usłyszałam pukanie do drzwi. Stał tam biedny, głodny Niall.
-Mia, ja...
-Te świnie nie wpuściły Cię do pokoju, prawda?-powiedziała zaspana Vanessa, która niespodziewanie pojawiła się za moimi plecami.
-Zaplanowali to, bo wiedzieli, że zapomnisz karty. Spokojnie, kiedyś się na nich razem zemścimy. Możesz u nas przenocować, lodówka jest pełna. Prawda Mi? -Niall spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem.
-Nie ma sprawy, spoko.-uśmiechnęłam się niepewnie do przyjaciółki.
-To też zaplanowali, kolejny wspaniały żart. Idioci, wszędzie idioci. Właź i rozbieraj się, ja już nakładam. Specjalnie zrobiłam więcej, żebyś nie był głodny. -powiedziała Van, idąc do kuchni. Faktycznie zastanawiałam się, po co nam tyle spaghetti, ale właśnie zagadka sama się rozwiązała. Niall zjadł i przytulił Ness w podziękowaniu. Uśmiechnięty usiadł pomiędzy nami na kanapie i wyrwał nam pilota z uśmiechem. Włączył jakieś głupoty i przyciszył po czym zszedł z kanapy i usiadł na fotel. Spojrzał na nas pytającym wzrokiem i po chwili wypalił:
-No, czekam. Jaki obmyślimy plan zemsty? -W oczach Nialla można było zauważyć iskierki. Razem z przyjaciółką zaczęłyśmy się śmiać. Gdy się już opanowałyśmy, Niall patrzył na nas zażenowany. Naprawdę myślał, że ten wieczór spędzimy na obmyślaniu jakiejś okropnej zemsty dla jego współlokatorów.
-Niall, my żartowałyśmy z tą zemstą, ale jak będziesz miał jakiś plan, to Ci pomożemy. -powiedziałam, znów zaczynając się śmiać.
-No, a w dodatku jesteśmy słabe w myśleniu.-dodała Van, po czym przeżyłyśmy kolejną fazę głupawki. W końcu Niall dołączył do nas. Bardzo dobrze się bawiliśmy przez te trzy godziny. Dużo gadaliśmy, głównie o czasach, gdy ja z Li mieszkaliśmy obok siebie i się przyjaźniliśmy. Duzo nam o sobie opowiedział też Niall. Dowiedziałam się, że jest w wieku Li, pochodzi z Mullingar w Irlandii, kocha taniec irlandzki (a nawet zobaczyłam go!), że ma starszego brata i że umie grać na gitarze tak jak ja. Dałam mu swoją gitarę i blondyn zagrał nam piękną balladę. Okazało się, że ukrywa kolejny talent: umie naprawdę pięknie śpiewać. Opowiedział nam również o zespole chłopców. W jego skład wchodzi Niall, Liam, Louis oraz Zayn i Harry, których poznamy za tydzień. Dowiedziałam się też, że Liam bardzo dużo opowiadał chłopakom o mnie, Luke'u, o naszym ojcu i nawet o Van! Znał naprawdę dużo szczegółów z mojego życia, o których wiedziałam tylko ja z moim bratem. Naprawdę miło spędziliśmy wieczór i aż żal było nam iść spać. Jednak jutro z samego rana musiałam jechać do szkoły, w której tuż po wakacjach rozpocznę ostatni rok nauki. Jestem właśnie w klasie maturalnej, a kilka dni temu skończył się rok szkolny. Pogadałam jeszcze z mamą kilka minut streszczając jej dzień. Bardzo pobudzeni i rozbawieni udaliśmy się do łóżek, ale jestem pewna że oni tak samo jak ja mieli duże problemy z zaśnięciem po tak fajnym, wspólnie spędzonym wieczorze.
-Halo, Ness? Jest może u was Niall? -wydarł się Liam w słuchawkę od telefonu.
-Nie Ness, tylko Mia. Nie ma go u nas i nie było. A co, nie wrócił na noc? -powiedziałam zaspana, ale zupełnie świadoma. Postanowiłam zemścić się na chłopakach za biednego Niall'a i postanowiłam udawać, że się z nim nie kontaktowałam. Po skończonej rozmowie telefonicznej podeszłam do Niall'a i obudziłam go. Okazało się, że chłopak nie spał. Opowiedziałam mu o planie zemsty, który poległ na tym, że jutro rano obdrapany i ucharakteryzowany przez nas Niall zapuka do drzwi chłopców. Powie, że go pobito oraz okradziono i przyjadą do nas, żeby zastanowić się, co dalej robić. Kiedy już przyjadą do nas, my udamy że nic nie wiedziałyśmy, pójdziemy zająć się Niall'em, nakarmimy go i wgl. Dopiero pod wieczór przyznamy się, że Ni zatrzymał się u nas i wszystko to była zemsta za to, co uknuli chłopcy. Bawiliśmy się w dalsze koloryzowanie historii obicia i okradzenia, ale w końcu zmęczona usnęłam na kanapie, a Niall przeniósł mnie do łóżka. Sam wrócił na kanapę i zasnął po kilku chwilach. Już z samego rana wcieliliśmy nasz plan w zycie. Opowiedziałam o nim przyjaciółce, a ta błyskawicznie przyniosła swoje kosmetyki i nożyczki, aby lekko ,,podrzeć'' ubrania Ni. O 8 gotowy jechał autobusem w stronę hotelu, a ja z przyjaciółką jadłyśmy śniadanie w atmosferze zwycięstwa. Byłyśmy dumne z nowego, pobitego Niall'a i z naszego planu. Martwiłyśmy się tylko, żeby wszystko wypaliło. Około 9 do Ness zadzwonił Li, który zupełnie przerażony kazał nam jak najszybciej przyjechać. Było nie według planu, ale cóż... Wzięłam rzeczy Niall'a (telefon, portfel, kurtkę i słuchawki), które zostawił u nas dla potwierdzenia wersji z pobiciem i obrabowaniem i pojechałyśmy do chłopaków. Przed hotelem stał Louis, który czekał na nas. Opowiedział o ,,wypadku'', o którym ,,nic'' nie miałyśmy pojęcia, a my tylko robiłysmy wielkie oczy i bez przerwy powtarzałyśmy ,,Boże, biedny Ni'' albo ,,Jezu, cud że on nadal żyje...'', a Louis niczego nie świadomy reagował razem z nami. Niall naprawdę dobrze umiał kłamać, a historia którą zmyslił była naprawdę dobra. Gdy tylko weszłyśmy do mieszkania i zobaczyłyśmy Niall'a, wywołałyśmy u siebie płacz (nauczyłyśmy się tego wspólnie na zajęciach aktorskich) i zajęłyśmy się ,,biednym'' przyjacielem. Zrobiłyśmy mu śniadanie i obiad i cały czas chodziłyśmy przygnębione, chociaż w środku ledwo co wytrzymywałyśmy ze smiechu. Co chwila we trójkę patrzyliśmy się na siebie, a te dwa matołki niczego nie zauważyły. Gdy wybiła godzina 17 zgodnie z planem Niall wstał (już nie był taki obolały i smutny) i przytulił nas i podziękował. Zupełnie zdezorientowani Lou i Li patrzyli na niego w osłupieniu: Przed chwilą biedny nie mógł ruszyć ręką, a teraz wstał i nas przytulił bez żadnego jęknięcia. Po chwili obrócił się dwa razy wokół własnej osi, a ja z torby wyjęłam jego rzeczy. Liamowi szczęka opadła ze zdziwienia.
-Ciołki z was! Mówiliście, że jestem najgorszym aktorem, a właśnie pieknie was wrobiłem z pomocą Vanessy i Mii. Właściwie to razem was wrobiliśmy. Piąteczki, dziewczyny! - po przybiciu piątek we trójkę zaczęliśmy się śmiać z zdezorientowanych chłopców. Po chwili, gdy wszystko stało się jasne zaczęliśmy się wszyscy śmiać, a chłopaki obiecali sobie, że już nigdy więcej numerów. Po ich wzrokach było można zauważyć, że wojna dopiero się zaczęła...
Minęło juz kilka naprawdę fajnych dni. Bardzo zaprzyjaźniłam się z Niall'em, który od tej pory spędzał z nami prawie cały swój czas. Wracał do domu tylko spać, chociaż nawet czasami zostawał z nami na noc. Lou i Li robili badania, ale w każdej wolnej chwili dołączali do nas. Za dwa tygodnie przeszczep! Wszystko już ustalone, przygotowujemy się na to psychicznie. Li nie może pić, więc towarzyszymy mu w tym postanowieniu. Coraz rzadziej imprezujemy, chociaż zupełnie nie zrezygnowaliśmy. Jest fajnie, a ja z matką już nie możemy się doczekać, gdy to wszystko się skończy...
______________________________________________________________________
Proszę tylko o jeden komentarz, jeden głupiutki komentarz. Dla was to sekunda pisania a dla mnie coś wielkiego. ~Ollie :)
Świetne opowiadanie, fajnie że pojawił się w nim Adam :D Czekam na kolejną część :*
OdpowiedzUsuńNasz kochany Adam wszędzie się wpakuje :p <3
UsuńJejku *o*
OdpowiedzUsuńTo jest świetne <3
Błagam cię pisz dalej <3
Ja chcę nexta!
Kocham i pozdrawiam / @HelloKityeh